Inne
- Październik 11, 2008
Aktywaacja Visty i Win2008
Jako, że najważniejsza jest cena, dość często kupujemy OEMy. Taka jest prawda. Poza tym w OPEN nie można kupić pełnej wersji systemów, a poza tym, często nie mamy możliwości kupna komputera bez preinstalowanego OEMowego systemu. Tak więc pozostają nam tylko OEMy.
Ani to fajne, ani wygodne aktywować ten badziew. Tak – pisze badziew zupełnie świadomie, bo spróbuj zaktywować toto przez telefon. Flaki z olejem. A zupełnie wywaliła mnie sytuacja, gdzie po instalacji wykonałem aktywację telefoniczną (brak internetu), a potem zainstalowałem sterowniki. Głupi jestem jak kilo gwoździ.
Ponieważ pojawił się nowy sprzęt w prerażającej ilości (grafika, muzyka, siec…), Windows zażądał… ponownej aktywacji. Szlag by to trafił, ale jak mus to mus- po raz drugi gadałem z automatem, a potem z człowiekiem, któremu musiałem tłumaczyć się dlaczego robię to po raz drugi i dlaczego automat nie pozwolił na reaktywację (matrix, czy co). Rozumiem ochronę produktu przed piractwem, ale nie przesadzajmy.
Zastanawiałem się jak to się dzieje, że Windowsy same wiedzą, kiedy należy zakomunikować konieczność ponownej aktywacji po zmianie sprzętu. Ale nie muszę się już zastanawiać dzięki Michałowi. Na swoim blogu wyjaśnił nieświadommy o co w tym wszystkim chodzi (link).
W skrócie. Mamy jak w przepisach o ruch drogowym. Jeżeli załapiemy odpowiednią ilość punktów… sorki, ale reaktywacja. W przypadku Windowsów mamy tych punktów 25, a dostajemy je za wymianę:
1 – CD-ROM/CD-RW/DVD-ROM
1 – karta grafiki
1 – wielkość pamięci RAM
2 – karta dźwiękowa
2 – adres MAC karty sieciowej
2 – kontroler SCSI
3 – kontroler IDE
3 – procesor
9 – identyfikator BIOS
11 – numer seryjny dysku twardego z zainstalowanym systemem Windows.
Więc wszystko jasne – kartecza, długopisik i liczymy :)
Oczywiście wszyscy jesteśmy legal i nie stosujemy obejść.
Czas na EastCamp.

