.

Poranne przygody frzjerskie…

Ci co mnie znają lub mnie widzieli, wiedzą że mam dość dziwną fryzurę: irokeza i poskręcany w małe dredy czub. Niby trochę odmienny fryz od całej reszty ludności, ale jakoś nikt mnie do tej pory nie zaczepiał z tego powodu.

Trochę inaczej było dzisiaj…

Jadę sobie do pracy autobusem… przed przystankiem podchodzę do drzwi i sobie czekam na zatrzymanie się autobusu. Przy drzwiach siedzi starsza pani. Pochyla się do przodu, do mnie i szeptem mów mi:

  • Kupi sobie pokrzywę, zrobi herbatkę i popłucze…

Trochę mnie zwaliła z nóg, więc pytam:

  • Co popłucze?

A ona na to jeszcze większym szeptem:

  • Włosy popłucze.

Panienka siedząca za babcią, dostała ataku głupawki, a ja zaczynam delikatnie tłumaczyć staruszczce, że to tak specjalnie. I że na dodatek, przychodzi specjalnie dziewczyna, żeby te włosy skręcać. :)

Babcia zrobiła taką minę, jakby rozmawiała z idiotą… wyszeptała tylko:

  • A taki ładny chłopak.

No i autobus stanął, a ja wysiadłem. Poranek jest piękny. Nie ma to jak zacząć zabawnie tydzień. :)

Post a Comment