Inne
- Grudzień 7, 2009
Poranne przygody frzjerskie…
Ci co mnie znają lub mnie widzieli, wiedzą że mam dość dziwną fryzurę: irokeza i poskręcany w małe dredy czub. Niby trochę odmienny fryz od całej reszty ludności, ale jakoś nikt mnie do tej pory nie zaczepiał z tego powodu.
Trochę inaczej było dzisiaj…
Jadę sobie do pracy autobusem… przed przystankiem podchodzę do drzwi i sobie czekam na zatrzymanie się autobusu. Przy drzwiach siedzi starsza pani. Pochyla się do przodu, do mnie i szeptem mów mi:
- Kupi sobie pokrzywę, zrobi herbatkę i popłucze…
Trochę mnie zwaliła z nóg, więc pytam:
- Co popłucze?
A ona na to jeszcze większym szeptem:
- Włosy popłucze.
Panienka siedząca za babcią, dostała ataku głupawki, a ja zaczynam delikatnie tłumaczyć staruszczce, że to tak specjalnie. I że na dodatek, przychodzi specjalnie dziewczyna, żeby te włosy skręcać. :)
Babcia zrobiła taką minę, jakby rozmawiała z idiotą… wyszeptała tylko:
- A taki ładny chłopak.
No i autobus stanął, a ja wysiadłem. Poranek jest piękny. Nie ma to jak zacząć zabawnie tydzień. :)

