Archive for the ‘Inne’ Category

Mobilna myszka MS Wireless Mobile Mouse 4000 – test

Dostałem do testów mobilną myszkę Microsoftu. Temat dla mnie tym bliższy, że od jakiegoś czasu dziennie przejeżdżam pociągiem ponad 260km. Dodatkowo moja stara myszka odmówiła nie wytrzymała trudów tak ciężkiego życia i odmówiła posłuszeństwa – czas więc był rozejrzeć się za czymś nowym.

Read the rest of this entry »

Czemu pozwalamy…

… na to, żeby odchodzili specjaliści, na których szkolenie wydaliśmy kupę kasy? Dodatkowo można zadać pytanie, czemu rządzą nami idioci, którzy swoją głupotę i interesy partyjne stawiają ponad interesy kraju.

Sławomir Petelicki popełnił artykuł w Rzeczpospolitej pt. Polska źle dowodzona. Odrzucając wszelki animozje polityczne (oczywiście na ile to możliwe) cenię p. Petelickiego jako fachowca w swojej branży. Podobnie jest z tym artykułem – pewnych akapitów nie da się czytać, ze względu na polityczne odniesienia, ale duża część jest bardzo ciekawa. Pokazuje, niestety, jakie praktyki stosowane są w połączeniu świta władzy i PR… W sumie, jakie praktyki nie są stosowane, chociaż powinny:

ale także przez ponad dziesięć lat uczył kolejne rządy RP zarządzania w sytuacjach kryzysowych i ochrony infrastruktury krytycznej państwa.

Dla wszystkich specjalistów (z wyłączeniem tych od propagandy) oczywiste jest, że ekipy SKW i Żandarmerii Wojskowej powinny znajdować się na lotnisku w Smoleńsku i lotnisku wybranym jako zapasowe przed przylotem delegacji, a nie wieczorem po porannej katastrofie!

Nie ma takich cudów techniki, które pozwoliłyby prawidłowo zabezpieczyć rządowe telefony satelitarne, laptopy i telefony ofiar katastrofy, do której doszło rano, jeśli się przybywa na jej miejsce wieczorem. A zabezpieczenie tych urządzeń jest bardzo ważne, bo aby w inny sposób zdobyć znajdujące się na nich dane, obcy wywiad musiałby pracować wiele lat.

No i dla mnie zupełnie niezrozumiałe:

Dzięki zaufaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego mogłem w 1990 roku nie tylko zacząć tworzyć GROM, ale przejść kilkuletnie szkolenie, na które rządy USA i Wielkiej Brytanii wydały ponad milion dolarów. To dzięki zdobytym wtedy umiejętnościom w zakresie zarządzania ryzykiem, ochrony infrastruktury krytycznej państwa i zarządzania w sytuacjach kryzysowych mogłem przez ostatnie osiem lat pracować jako doradca strategiczny prezesa globalnej korporacji amerykańskiej. Także z tego powodu czuję się zobowiązany pomagać społecznie Polsce. Dlatego po katastrofie przekazałem moje przemyślenia premierowi oraz posłom, a teraz zwracam się do czytelników „Rzeczpospolitej”.

Jakim cudem face, który został wyszkolony za pieniądze podatników (za tak astronomiczną sumę) został wypuszczony z wojska w sile wieku i mógł pracować jako wysoko opłacany doradca w prywatnej korporacji. Swoimi umiejętnościami zdobytymi podczas szkoleń służyć radą i mocą prywatnej firmie.  Tacy ludzie powinni być przywiązani do armii pracować dla niej dopóki będą mieli siłę. A nie napraszać się z pomocą za “darmo”.

W sumie są to tylko zajawki. Proponuje przeczytać cały artykuł, patrząc przez palce na części polityczne.

Nasza Klasa w odwrocie

Wczoraj dostałem na Facebooku zaproszenie do kontaktu, które zwaliło mnie z nóg. Do znajomych zapraszała mnie moja własna, rodzona matka. Szczerze mówiąc szczęka mi opadła z wrażenia, bo… nie spodziewałem się tego. :)

Ale kiedy pozbierałem się… coś mi zabłysło. Czy to znaczy, że użytkownicy N-K szukają alternatywy… i przenoszą się na KsiażkęMordową?

Przyglądając się historii życia profilu mojej rodzicielki na N-K, muszę przyznać, że jest dość typowy i obrazuje zachowanie się większości użytkowników. Najpierw było odkrycie, potem radość ze znalezienia starych znajomych, potem impreza… oczywiście fotki. W pewnym momencie cisza. Po prostu Nasza-Klasa znudziła się… pass, szlus, to już jest koniec… Portal przestał być tematem rozmów przy rodzinnych spotkaniach. Ominęły mnie nawet kontrowersje związane ze śledzikiem (bo to jednak chyba domena młodszych) – starsi znaleźli znajomych z dawnych lat.

Na horyzoncie pojawił się jednak Facebook… i w sumie nie wiem w jakim celu swój profil założyła moja rodzicielka-emerytka (na pół etatu). Nigdy nie myślałem o KsiążceMord jako miejscu dla osób w wieku 50+ – raczej grupą docelową tego miejsca były osoby młode, techniczne…

Czyżby konto na Facebooku mojej rodzicielki było objawem trendu migracyjnego z Naszej Klasy?

O co chodzi Murdochowi???

Rupert Murdoch jest jest prezesem i CEO News Corp, która w swoim portfelu posiada kilka największych i najbardziej poczytnych dzienników amerykańskich i angielskich. Murdoch zasłynął ostatnio wydając wojnę Googlowi i agregatorom treści. Jednocześnie rozpoczął prace nad zabezpieczeniem dostępu do swoich serwisów i przeniesieniem prasy do internetu…

Ale o co chodzi temu Murdochowi? :)

Na początku proszę zajrzeć jakimi tytułami dysponuje News Corp. :). Czy wariat mógłby zarządzać takimi tytułami. Oczywiście do tego dochodzi sieć telewizyjna FOX i kilka jeszcze pozycji biznesowych…

Ostatnio Rupert Murdoch przedstawił swoją wizję prasy w 21 wieku w tekście Journalism and Freedom.

Wbrew prognozom i temu co możemy zobaczyć na rynku wydawniczym, kreuje on optymistyczną wizję dziennikarstwa. Twierdzi, że “przyszłości dziennikarstwa jest bardziej obiecujące niż kiedykolwiek – ograniczona jedynie przez wydawców i producentów którzy nie chcą walczyć o czytelników i widzów lub  rząd używający ciężkiej ręki do regulowania lub dotowania nas” (dość dowolne tłumaczenie… przepraszam).

Ale jak ma być dobrze, kiedy robi się coraz gorzej. Na świecie spada czytelnictwo, kryzys powoduje, że ludzie przestają kupować prasę, korzystając z newsów dostarczanych przez internet. Murdoch widzi przyszłość dziennikarstwa w połączeniu z zaufaniem, jakim darzą dziennikarzy czytelnicy z szybkością publikacji i zasięgiem jakie oferuje internet.

Żeby jednak trzymać poziom tekstów i ich wiarygodność… trzeba zerwać z “darmowym internetem” i pobierać opłaty za publikowane treści. Obojętnie czy będzie to publikacja na stronach www czy dostarczanie kontentu na urządzenia mobilne. Wiele osób burzy się na poczynania Murdocha i nazywa go wariatem, ale czy wariat może prowadzić tak dużą firmę…. :)

Akurat w pełni zgadzam się z poglądami głoszonymi przez Ruperta. Cieszę się z ostatnich poczynań projektowych w RUCH S.A. oraz popularyzacji e-czytelnictwa przez Kolporter S.A. (projekt eClicto). Czekam na rozwój wypadków. A wszystkim sceptykom proponuję zapoznanie się z całością tekstu Journalism and Freedom

Wpis reklamowy na blogu jest beeeee????

Dzisiaj rano, Mediafun, będąc na przepustce pomiędzy  pomiędzy szpitalem i dializą (a tak przy okazji niech Ci Mikołaj przyniesie zdrową nerę pod choinkę) puścił na blipie status o tym, że jest ktoś zaproponował mu umieszczenie na blog.mediafun.pl sponsorowanej informacji prasowej wraz z Jego komentarzem…

Z przebiegu dyskusji wynikało, że nie w smak mu taka propozycja. Szczerze mówiąc trochę mnie to zdzwiło, tym bardziej, że nikt nie sugerował jak ma wyglądać owy komentarz. By może nie zrozumiałem tematu, bo nie wiem, czy płatna informacja prasowa znaczy, że właściciel infromacji miał zapłacić Maciejowi za jej umieszczenie, czy chciał to za darmo… :)

Ale zakładając, że miałaby to być płatna informacja prasowa, to nie widzę problemu z umieszczeniem jej na blogu i oznaczeniem jako reklama. Bo dlaczego nie? Czy jest to oznaczona reklama czy po prostu box reklamowy (np. AdTaily) – jeden grzyb. Przecież wszyscy (mam nadzieję) zgadzają się z tym, że nie ma odwrotu od reklam na blogach…

Jak powinien (moim zdaniem) wyglądać wpis reklamowy na blogu? Przykład: mBank zwyciężył w prestiżowym rankingu miesięcznika Forbes . Tekst reklamowy powinien być: oznaczony – wyraźnie i czytelnie. Tak, żeby nawet czytelnik, który trafia na nasz blog przypadkowo (i wpis) nie musiał szukać gdzieś na blogu informacji, że to być może jest reklama…  Takim anty przykładem jest FAKT i reklama sprzed roku, o której pisałem w  Gówno nie gazeta. Wtedy właśnie to wydawca FAKTu otworzył przy współpracy z Kolporter S.A. własny sklep internetowy i wywalił na pierwszej stronie artykuł o tym, jak tanie są zakupy w internecie, jako przykład podając ceny ze swojego sklepu.

Wolę oznaczoną reklamę i oznaczone wpisy reklamowe od…

…od promowania produktów przez bloggerów. :) Łakomy kąsek, smaczny temat, tym bardziej, że często ten sprzęt zostaje na własność testującego bloggera. Ostatnio blogvertising.pl dał 4 blogerom do testowania nüvifony Garmin-Asus. Jeden z nich trafił do Łukasza Więcka (wiecek.biz). No i tu widzę mały problem. Oczywiście nie zarzucam tu Łukaszowi czegokolwiek, ale…

…zanim trafiłem na wpis Łukasza o tym, że dostał do testów to urządzenie, zobaczyłem na blipie status ze zdjeciem psa Łukasza i informacją

Mój pies i jego kolega “zza krat” :D Foto zawdzięczamy #G60, który ostatnio towarzyszy nam na każdym spacerze :) #PokaPsa #PokaKolegęPsa #Tuszek

Potem trafiłem na zdjęcie tabliczki z grupą krwi Łukasza i podpisem:

No nie może być… po przeszło pół roku dostałem wreszcie tą kartę z #RCKiK :D Btw – ten Garmin-Asus #G60 robi całkiem przyzwoite fotki nawet w pomieszczeniu :)

W międzyczasie było jeszcze kilka statusów z reklamą G60, bez informacji, że sprzęt został udostępniony do testów a Łukasz wykonuje pracę reklamową.

Patrząc z pozycji osoby, która nie trafiła jeszcze (i być może nie trafi) na bloga i nie doczytała się, że jest właśnie blipowicz/blogger wykonuje swoją robotę, jest to nieuczciwa reklama. Reklama bez oznaczenia, że jest to działalność reklamowa. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że… no właśnie nie wiem, co można powiedzieć. Można powiedzieć, że wystarczyło zajrzeć na bloga i zobaczyć wpis Dostałem do testów komórkę Garmin-Asus Nüvifone G60. Ale dla mnie jest to równoznaczne z tym, ze można sobie popatrzeć w stopkę sklepu Literia.pl i wyczytać, że właścicielem jest Axel Springer Polska Sp. z o.o.

Ale jeżeli ktoś nie doczyta się, to będzie opierał się na opiniach właściciela produktu, a nie człowieka wynajętego do testów. Zgrzyt, mimo, że nawet opinie Łukasza mogą nie odbiegać od prawdy.

Granica reklamy jest cienka… i bardzo łatwo ją przekroczyć.

Poranne przygody frzjerskie…

Ci co mnie znają lub mnie widzieli, wiedzą że mam dość dziwną fryzurę: irokeza i poskręcany w małe dredy czub. Niby trochę odmienny fryz od całej reszty ludności, ale jakoś nikt mnie do tej pory nie zaczepiał z tego powodu.

Trochę inaczej było dzisiaj…

Jadę sobie do pracy autobusem… przed przystankiem podchodzę do drzwi i sobie czekam na zatrzymanie się autobusu. Przy drzwiach siedzi starsza pani. Pochyla się do przodu, do mnie i szeptem mów mi:

  • Kupi sobie pokrzywę, zrobi herbatkę i popłucze…

Trochę mnie zwaliła z nóg, więc pytam:

  • Co popłucze?

A ona na to jeszcze większym szeptem:

  • Włosy popłucze.

Panienka siedząca za babcią, dostała ataku głupawki, a ja zaczynam delikatnie tłumaczyć staruszczce, że to tak specjalnie. I że na dodatek, przychodzi specjalnie dziewczyna, żeby te włosy skręcać. :)

Babcia zrobiła taką minę, jakby rozmawiała z idiotą… wyszeptała tylko:

  • A taki ładny chłopak.

No i autobus stanął, a ja wysiadłem. Poranek jest piękny. Nie ma to jak zacząć zabawnie tydzień. :)

Masz hot-spot? Uważaj na użytkowników

Właściciel pubu w Wielkiej Brytanii został skazany na grzywnę w wysokości 8.ooo funtów, ponieważ jakiś użytkownik pobrał przy pomocy oferowanego otwartego hot-spota materiały objęte prawem autorskim.

Grzywna została nałożona na drodze sprawy cywilnej, założonej przez właściciela praw autorskich dla właściciela pubu, z którego doszło do ściągnięcia materiałów.

Nie będę zastanawiał się nad prawnym aspektem wyroku, ale w swoim życiu założyłem już kilka hot-spotów… od zupełnie otwartych, poprzez  zakodowanych WEPem i WAPem, do bardziej skomplikowanych z czasowym kodem. Większość hotspotów, to jednak były bardzo proste konstrukcje (!sic) postawione na urządzeniach D-linka, Linksysa lub nawet TP-Linka. Miało być tanio… a nawet bardzo tanio. :) Wszystkie stały na łączach kablowych (telewizja kablowa, neostrada lub DSL).

W sumie rozumiem właścicieli knajpek, ze nie chcieli wydawać pieniędzy na drogie urządzenia, jeżeli jednocześnie z łącza korzystało maksymalnie 4-5 osób, a hotspot był (jest) jedynie dodatkiem do podstawowej działalności. O logowaniu połączeń i przechowywaniu logów nawet nie wspomnę… bo tylko, chyba 2 postawione hotspoty miały pseudoserwerki, które zapisywały mac, nazwy komputerów i czasy połączeń. :)

Wyrok w Wielkiej Brytanii może być początkiem końca małych hotspocików w małych knajpeczkach. W unii nie ma jasnych i jednolitych przepisów, a ponieważ mamy już unijnego prezydenta i dążymy do coraz ciaśniejszych związków, to może i niedługo takie procesy pojawią się w całej unii…

Do tej pory spotkałem się jedynie z postępowaniami karnymi prowadzonymi przez naszą policję, w przypadkach, kiedy za pomocą hot-spotu dokonano jakiegoś przestępstwa, np. wyłudzeń na Allegro. Byłem wtedy świadkiem. Ale po poinformowaniu śledczego, że jest to otwarty hotspot, dostępny dla wszystkich klientów, policja po prostu przyjmowała to do wiadomości i odczepiała się. A teraz… chyba czas zacząć zamykać hotspoty. Ze szkodą dla użytkowników.

Źródło: http://news.zdnet.co.uk/communications/0,1000000085,39909136,00.htm

Restart NaChwilke.pl – portal Social Lending

Na jutro planowany jest restart czwartego polskiego portalu Social Lending. Już dzisiaj zrestartował się czwarty polski serwis pożyczek Social Lending – NaChwilke.pl . Z tej okazji przydałoby się wspomnieć trochę o samej idei Social Lending i o działających na naszym rynku portalach pośredniczących w tego typu pożyczkach.

Czym jest tak w ogóle sama idea Social Lendingu?

Według definicji z Wikipedii

Pożyczki społeczne (ang. social lending) polegają na zawieraniu transakcji pożyczek bezpośrednio pomiędzy potrzebującymi gotówki a inwestorami bez pośrednictwa banków.

Czyli ni mniej ni więcej, jest to po prostu kolejny ruch społeczny mający na celu zintensyfikowanie ruchu pieniądza z pomięciem banków. Cel jest szczytny, gorzej z wykonaniem, przynajmniej w Polsce.

Do tej pory na naszym rynku wystartowało 5 takich serwisów, z czego na fali utrzymały się zaledwie 3.

Kokos.pl – pierwszy polski serwis Social Lending, podlegający nieustannym zmianom i rozwojowi. Za pośrednictwem portalu udzielane są pożyczki na okres od  3 miesięcy do 2 lat. Według oficjalnych danych portalu, obecnie zarejestrowanych jest 72377 kont. Za pośrednictwem systemu, zrealizowano 26097 pożyczek na łączną kwotę 15 396 850 PLN ze średnim oprocentowaniem 21,53%. W celu zapewnienia bezpieczeństwa prowadzony jest rating pożyczkobiorców przy pomocy biura informacji gospodarczej „InfoMonitor Biuro Informacji Gospodarczej” SA.

Smava.pl – portal pożyczkowy SL z niemieckim kapitałem. Z mojego odczucia najbezpieczniejszy portal SL, jednak nie udało mi się znaleźć żadnych statystyk. Podobnie jak w przypadku Kokos.pl prowadzony jest rating pożyczkobiorców w oparciu o dane z BIK, KRD, ZBP czy InfoMonitor.

Finansowo.pl – polski portal SL o zupełnie innej filozofii działania niż pozostałe. Tutaj całość obiegu pieniądza rzucona jest na żywioł – brak jest innej weryfikacji niż konta, adresu e-mail i numeru telefonu. Poza tym, oferowane są pożyczki na 7 i 15 dni, tzw. chwilówki. Cały obieg pieniądza odbywa się pomiędzy pożyczkodawcą a pożyczkobiorcą bez udziału konta serwisu. Serwis nie publikuje żadnych statystyk spłacalności. Do tej pory za pośrednictwem platformy wzięto pożyczki na kwotę 13954550PLN. Osoby zainteresowane przemyśleniami pożyczkodawcy na Finansowo.pl, zapraszam na blog o Finansowo i Social Lending.

Jutro, wedle zapewnień właścicieli NaChwilke.pl, ma nastąpić ponowny start serwisu. Na początku listopada tego roku, została podana do publicznej wiadomości informacja o sprzedaży szwedzkiemu inwestorowi systemu, który do tej pory nie zdołał zdobyć prawie żadnego rynku SL w naszym kraju. Przez cały miesiąc trwały prace, a 1 grudnia serwis ma wystartować ponownie.

Czym nowi właściciele zachęcą inwestorów do brania udziału w pożyczkach za pomocą NaChwilke.pl? Sądząc po krokach wykonywanych przez kokos.pl i smava.pl, najważniejsze dla inwestorów jest bezpieczeństwo udzielanych pożyczek. Tak więc nachwilke.pl w nowej odsłonie też pójdzie w tym kierunku. Już teraz zapowiedziana jest 100% gwarancja zwrotu zainwestowanej w niektóre aukcje kwoty. Bezpieczne aukcje mają zostać specjalnie oznaczone, a wybierane będą na podstawie informacji uzyskanych o pożyczkobiorcach z historii spłat a także z systemów sprawdzających rzetelność (BIK, BIG…) . Nowy portal ma szansę wykrojenia sobie kawałka tortu z inwestycji udzielnych na kokos.pl i smava.pl. Inwestorzy biorący udział w wysoko ryzykownych aukcjach na finansowo.pl, nie będą raczej zainteresowani przeniesieniem swoich inwestycji.

Czas pokaże. Tak więc jutro ponowny restart NaChwilke.pl. Mam nadzieję, że nie skończy się tak, jak w przypadku okrytego złą sławą monetto.pl :)

Więcej o NaChwilke.pl znajdziesz na blogu o Social Lending

Nowy kierunek kolportażu w RUCH S.A.?

tir_3

Część osób zapewne wie, że jestem pracownikiem najstarszej firmy w kraju, zajmującej się kolportażem prasy. Jestem tam sobie takim maluczkim informatykiem, który dłubie sobie różne dziwne rzeczy, żeby zarobić na kawałek chleba z masełkiem i na nietrafione inwestycje. :)

Read the rest of this entry »