Dzisiaj rano, Mediafun, będąc na przepustce pomiędzy pomiędzy szpitalem i dializą (a tak przy okazji niech Ci Mikołaj przyniesie zdrową nerę pod choinkę) puścił na blipie status o tym, że jest ktoś zaproponował mu umieszczenie na blog.mediafun.pl sponsorowanej informacji prasowej wraz z Jego komentarzem…
Z przebiegu dyskusji wynikało, że nie w smak mu taka propozycja. Szczerze mówiąc trochę mnie to zdzwiło, tym bardziej, że nikt nie sugerował jak ma wyglądać owy komentarz. By może nie zrozumiałem tematu, bo nie wiem, czy płatna informacja prasowa znaczy, że właściciel infromacji miał zapłacić Maciejowi za jej umieszczenie, czy chciał to za darmo… :)
Ale zakładając, że miałaby to być płatna informacja prasowa, to nie widzę problemu z umieszczeniem jej na blogu i oznaczeniem jako reklama. Bo dlaczego nie? Czy jest to oznaczona reklama czy po prostu box reklamowy (np. AdTaily) – jeden grzyb. Przecież wszyscy (mam nadzieję) zgadzają się z tym, że nie ma odwrotu od reklam na blogach…
Jak powinien (moim zdaniem) wyglądać wpis reklamowy na blogu? Przykład: mBank zwyciężył w prestiżowym rankingu miesięcznika Forbes . Tekst reklamowy powinien być: oznaczony – wyraźnie i czytelnie. Tak, żeby nawet czytelnik, który trafia na nasz blog przypadkowo (i wpis) nie musiał szukać gdzieś na blogu informacji, że to być może jest reklama… Takim anty przykładem jest FAKT i reklama sprzed roku, o której pisałem w Gówno nie gazeta. Wtedy właśnie to wydawca FAKTu otworzył przy współpracy z Kolporter S.A. własny sklep internetowy i wywalił na pierwszej stronie artykuł o tym, jak tanie są zakupy w internecie, jako przykład podając ceny ze swojego sklepu.
Wolę oznaczoną reklamę i oznaczone wpisy reklamowe od…
…od promowania produktów przez bloggerów. :) Łakomy kąsek, smaczny temat, tym bardziej, że często ten sprzęt zostaje na własność testującego bloggera. Ostatnio blogvertising.pl dał 4 blogerom do testowania nüvifony Garmin-Asus. Jeden z nich trafił do Łukasza Więcka (wiecek.biz). No i tu widzę mały problem. Oczywiście nie zarzucam tu Łukaszowi czegokolwiek, ale…
…zanim trafiłem na wpis Łukasza o tym, że dostał do testów to urządzenie, zobaczyłem na blipie status ze zdjeciem psa Łukasza i informacją
Mój pies i jego kolega “zza krat” :D Foto zawdzięczamy #G60, który ostatnio towarzyszy nam na każdym spacerze :) #PokaPsa #PokaKolegęPsa #Tuszek
Potem trafiłem na zdjęcie tabliczki z grupą krwi Łukasza i podpisem:
No nie może być… po przeszło pół roku dostałem wreszcie tą kartę z #RCKiK :D Btw – ten Garmin-Asus #G60 robi całkiem przyzwoite fotki nawet w pomieszczeniu :)
W międzyczasie było jeszcze kilka statusów z reklamą G60, bez informacji, że sprzęt został udostępniony do testów a Łukasz wykonuje pracę reklamową.
Patrząc z pozycji osoby, która nie trafiła jeszcze (i być może nie trafi) na bloga i nie doczytała się, że jest właśnie blipowicz/blogger wykonuje swoją robotę, jest to nieuczciwa reklama. Reklama bez oznaczenia, że jest to działalność reklamowa. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że… no właśnie nie wiem, co można powiedzieć. Można powiedzieć, że wystarczyło zajrzeć na bloga i zobaczyć wpis Dostałem do testów komórkę Garmin-Asus Nüvifone G60. Ale dla mnie jest to równoznaczne z tym, ze można sobie popatrzeć w stopkę sklepu Literia.pl i wyczytać, że właścicielem jest Axel Springer Polska Sp. z o.o.
Ale jeżeli ktoś nie doczyta się, to będzie opierał się na opiniach właściciela produktu, a nie człowieka wynajętego do testów. Zgrzyt, mimo, że nawet opinie Łukasza mogą nie odbiegać od prawdy.
Granica reklamy jest cienka… i bardzo łatwo ją przekroczyć.